[...] Czułem, że dzieje się coś złego. Przyciągany przez niewidzialną siłę dotarłem do urwiska. Spojrzałem w dół i... Na dole leżeli obok siebie, nieżywi, Hiukset i Luke. Podbiegłem do nich bez wahania. Rzuciłem przelotne spojrzenie Luke' owi, który wyglądał na w stanie śpiączki. Kucnąłem przy Hiukset i zacząłem ją uzdrawiać. Robiłem co w mojej mocy, ale dziewczyna chciała umrzeć... Jej dusza miała dość życia. Uraczyłem ją silnym policzkiem i przyciągnąłem jej duszę do świata żywych. Przyjrzała mi się, zdezorientowana. I zapadła w sen. Podszedłem do Luke' a i sprawdziłem jego tętno. Miałem rację; zapadł w śpiączkę, sen. Przywołałem do siebie jastrzębia, który wziął na swoje barki zarówno Hiukset, jak Luke' a. Polecieliśmy w kierunku Akademii.
(...)
Zostawiłem ich w szpitalu. Łóżka mieli obok siebie, oboje mocno poszkodowani, ale żywi. Hiukset spała cały dzień. Była przeciążona czarami. Za to Luke... Mijał już 7 dzień, a on nadal spał... Był nieprzytomny, a nawet zaklęcia nie mogły go obudzić. Uderzenie wywołało krwotok wewnętrzny, jakaś gałąź połamała mu żebra, zwichnęła nadgarstek i powybijała palce lewej dłoni. Stałem tak i rozmyślałem, gdy przyszła Hiukset.
(Hiukset?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz