Patrzyłam na niego zła. Zmuszał mnie do tego. Wiedział, że mogę go
zabić, ale wtedy on traci życie a ja zostanę wyrzucona z akademii.
- Nie zrobię tego. Wyjdź stąd James. - powiedziałam i rozluźniłam dłoń. - Czemu tego nie zrobisz? Jesteś za słaba? - spytał zły. - Wyjdź!!! - krzyknęłam na niego. Okna się otworzyły, a do środka mocno zawiało. Wszystko stało się tak szybko. Odłamki szkła z pidłogi poleciały w stronę Jamesa, a jeden wbił się w niego. W jednej chwili już nie czułam gniewu. Teraz jedyne co czułam to poczucie winy. Wiatr przestał wiać, a ja podeszłam do Jamesa. - Przepraszam. - wyszeptałam. (James?) |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz