[...]
- Co?! - wybuchłem. - To Twój syn! Zrób badania, jak potrzebujesz dowodu!
- Zostaw mnie, bo naślę na Ciebie policję - syknęła.
- Nie zostawisz własnego dziecka! Nie bądź idiotką! To Ty przed porodem martwiłaś się, że Cię porzucę jak zabawkę, to Ty... To Ty chciałaś je wychować samotnie, beze mnie. Czy Ty nic nie rozumiesz?! Gdybyś była nadal tą samą osobą, nigdy byś go nie porzuciła!
Wrzeszczałem jak opętany, tuląc do siebie Leo. Lindsey wpatrywała się we mnie z mieszanym lękiem, a niedowierzaniem.
(Lindsey?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz