[...] Uśmiechnąłem się, bo jej rumieniec dodał mi pewności.
- Mogę Cię oprowadzić - zaoferowałem od razu.
- Nie trzeba...
- Skoro jesteś nowa w Akademii, nie wiesz o niej nic. A szkoła nigdy się nie otwiera chętnie.
- Jeśli masz czas, byłoby miło - powiedziała nieśmiało. Tak więc, szybko pokazałem jej najważniejsze punkty Akademii.
- Cóż, to Twój nowy dom - zaśmiałem się, stając pod drzewem. Na dworze było chłodno; dałem więc swój płaszcz Emmie, widząc, jak się trzęsie.
(Emmo?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz