czwartek, 21 marca 2013

Od Joe C. D. Cassie

[...] Odwzajemniłem jej uścisk, przekręcając się pod kocem.
- Cassie, nie wiem jak sprawić, abyś czuła się bezpieczna. Wiem, że chcę Cię bronić. Ale.. Ale nie wiem, czy mam wystarczająco siły - wyznałem szczerze. - Za to znam kogoś, kto potrafiłby zmierzyć się z Cathariną. Kto potrafiłby odgonić od Ciebie magię Cathariny. Choć, musimy znaleźć Mercy.
Wyciągnąłem dłoń w kierunku Cassie. Chwyciła ją i pozwoliła się prowadzić. Ruszyłem w kierunku Akademii, czując naciskające, napierające na nas ciśnienie: wynik czarów kochanki Luke' a. Z trudem ustałem na nogach, gdy stanęliśmy pod oknem pokoju Jaspera. Zagwizdałem, a brat otworzył niemal natychmiast.
- Joe - rzucił niecierpliwie.
- Przyprowadź nam Mercy.
- O nie. Chyba nie zacząłeś wojny z Cathariną? - syknął, przerażony. Od razu mnie przejrzał. Mercy była w stanie posłać ukojenie od strachu dla Cassie. Mogła posłać olbrzymią ilość energii w stronę Cathariny, łamiąc jej bariery ochronne. Jako jedyna, mogła z nią walczyć. Milczałem, więc Jasper uznał to za potwierdzenie:
- Ty głupi, samolubny gnojku. Zginiemy wszyscy - mruknął i znikł. Po chwili przed nami pokazała się jaskółka, z której wyłoniła się Mercy.
- Zabiję Cię, idioto. Was wszystkich zabiję - warknęła, mierząc we mnie palcem.
- Też Cię kocham.
- Joe, czy Ty nie rozumiesz w co się pakujemy? Jeżeli przegram, wszyscy zginiemy. Oprócz Luke' a, którego ta uzależniona kobieta zacznie więzić. Chcesz tego?
- Nie. Chcę tylko, abyś uspokoiła strach Cassie.
Zamurowało ją. Mercy zamrugała kilkakrotnie oczami. Otrząsnęła się z zaćmienia i spojrzała w stronę kulącej się przy moim ramieniu dziewczyny.
- My się chyba nie znamy?
- Mercy, to jest Cassie Dragomir, siostra Diany. Cassie, to Mercy, moja... - uniosłem pytająco brew.
- Była kochanka, a także najlepsza z przyjaciółek? - rzuciła złośliwie i uśmiechnęła się do Cassie. - Nie, żartuję rzecz jasna. Cassie, tak? Opowiedz mi, jakie dręczą Cię strachy.
(Cassie?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz