- LUKE !! - krzyknęłam.
Po moim policzku popłynęły łzy. Wrzasnęłam. Zobaczyłam rzeczne zjawy wkoło Luke'a.
'' Myśl ! Myśl ! Myśl ! '' - krzyczałam w myślach.
Wypowiedziałam kilka zaklęć Czarnej Magii. Czułam jak krew spływa po
moich ustach, jak z nosa kapie ta czerwona ciecz. Mieszała się z łzami,
spadała na koszulkę i na ziemię. Wrzasnęłam. Ból wypełnił moją głowę. Te
zaklęcia były za trudne, ale parłam dalej. Zjawy zaczęły odsuwać się od
Luke'a. Gdy już całkowicie znikły. Skoczyłam w dół... Jakieś
dwadzieścia centymetrów nad wodą, utworzyłam bat z zagęszczonego
powietrza. Gdy na nim wylądowałam, skoczyłam do wody. Słabłam z każdą
minutą, z każdą sekundą. Ostatkami sił, wyciągnęłam Luke'a na brzeg.
Płakałam. To była moja wina, że skoczył. Nie oddychał. Położyłam na jego
klatce piersiowej swoją rękę. Wypowiedziałam kilka słów i przekazałam
resztki sił jemu. Czułam jak zaczyna mi być zimno, jak uchodzi ze mnie
życie. Za dużo tego na jeden dzień, ale ... nareszcie nie będę musiała
się przejmować problemami. Luke otworzył oczy i zaczął łapać powietrze.
To ostatnie co widziałam. Słyszałam jedynie szepty zmarłych. Zapraszali
mnie do siebie, chcieli, żebym do nich dołączyła.
Luke ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz