Nabrałam powietrza w płuca.
- Z nim jest gorzej niż myślałam. - wyszeptałam.
Pobiegłam za nim. Był załamany psychicznie. Mógł sobie coś zrobić.
Zobaczyłam go nad jakimś urwiskiem. Przełknęłam ślinę. Powoli podeszłam
bliżej.
- Luke, nie rób tego... Proszę. - powiedziałam błagalnym tonem.
W czasie, gdy to mówiłam wytworzyłam w okolicach krawędzi, zaporę z
zagęszczonego powietrza. Nie można było przez nią przejść, rozwalić jej.
Musiałam mu jakoś pomóc, ale nie wiedziałam jak.
Luke ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz