- To dość ciężko zrozumieć. Miałam sprawę do załatwienia. - powiedziałam kładąc szklankę na stoliku.
- Jesteś strasznie tajemnicza. Uniosłam kącik ust z uśmiechu. Luke wziął ode mnie ręcznik by go zmoczyć i z powrotem przyłożył go do rany. - Czemu nie poszłaś do Cassie. Uzdrowiła by cię. - Ale musiała bym jej tez wszystko tłumaczyć, a nie chcę jej wystraszyć. - To powiedź mi co się stało, albo jej powiem. - To szantaż. - wstałam zła, ale zakręciło mi się w głowie i z powrotem usiadłam. - Spokojnie. Tylko mi powiedź. Westchnęłam. - Po tym, gdy od ciebie wyszłam musiałam dużo przemyśleć. Cóż. Wiązanie się ze mną nigdy nie kończy się dobrze, a nie chcę cię zranić. Spotkałam się z ojcem i powiedziałam mu co zrobiłam. Wkurzył się. On mi to zrobił i jego pracownicy. Mój ojciec jest... - spuściłam głowę. - Prowadzi na boku czarne interesy. Gdy matka żyła nie pozwalała ojcu nas w to pakować. Ale gdy umarła ojciec od razu nas wykorzystał. Miałam polepszyć jego tytuł, więc sprzedał mnie jakiemuś bogaczowi. Gdy się z nim spotkałam i powiedziałam, że się z tobą przespałam wkurzył się. - On jest chory. - zdenerwował się Luke. - Dlatego chronię Cassie. Nie chcę by jakiś chłopak ją skrzywdził. (Luke?) |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz