[...] Siedziałam rozdygotana na krześle.
-Gdzie Lindsey?-Luke był bardziej przerażony niż zdziwiony.
-Gdzieś ją zabrali godzinę temu-wydukałam. Luke podał mi Leo i opadł na krzesło obok mnie. Schował twarz w dłoniach. Słyszałam tylko jego drżący oddech. Przywieźli Lindsey z powrotem, przytomną. Nie mogła nawet ruszyć dłonią, wszędzie było pełno przewodów. Usłyszałam jej cichy, ledwo dosłyszalny szept.
-Co się dzieje...? Kim są Ci ludzie...?
<Luke?>
-Gdzie Lindsey?-Luke był bardziej przerażony niż zdziwiony.
-Gdzieś ją zabrali godzinę temu-wydukałam. Luke podał mi Leo i opadł na krzesło obok mnie. Schował twarz w dłoniach. Słyszałam tylko jego drżący oddech. Przywieźli Lindsey z powrotem, przytomną. Nie mogła nawet ruszyć dłonią, wszędzie było pełno przewodów. Usłyszałam jej cichy, ledwo dosłyszalny szept.
-Co się dzieje...? Kim są Ci ludzie...?
<Luke?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz