Powoli otworzyłam powieki. Nic nie
pamiętałam. Obok mnie stała pielęgniarka wstrzykując mi jakiś lek.
Ciężko mi się oddychało, a głowa ważyła chyba tonę. Spojrzałam w drugą
stronę. Siedział tam jakiś chłopak, przystojny nawet bardzo.
- Dobrze się już czujesz Szarlotko? - uśmiechnął się. Podszedł do mnie chce wziąć za rękę, ale ją cofnęłam.
- Kim jesteś? - pobladł. - Kim ja... jestem?
(Jasper?)
- Dobrze się już czujesz Szarlotko? - uśmiechnął się. Podszedł do mnie chce wziąć za rękę, ale ją cofnęłam.
- Kim jesteś? - pobladł. - Kim ja... jestem?
(Jasper?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz