- Szczerze? W tej chwili powinnam dać Ci w
twarz i wyjść stąd - mówiłam ze złością. - Myślisz, że mi było miło
wyrzucić Cię z mojego życia? Wyrzucić, spróbować rzucić. I wspomnienie
tego co wtedy zrobiłam jest jak drzazga, która za każdym razem wbija się
głębiej w serce! Dobrze rozumiem, że Ciebie to bolało i to bardzo...
Ale pomyśl troszeczkę o mnie, jak ja się czułam myśląc, że największa
miłość mojego życia mnie zdradza. Życie nie jest fair, no przynajmniej
nie moje...
Szybko ubrałam się, wzięłam torbę i wybiegłam z jego pokoju. Biegłam nie patrząc na nic, oczy miałam we łzach. Nie zauważyłam kałuży wody przy drzwiach frontowych poślizgnęłam się i uderzyłam z całej siły głową o posadzkę. Poczułam, że leci mi krew, dźwignęłam się na kolana. Wszyscy się na mnie patrzyli pytali co się stało. Nie wytrzymałam, przeniosłam się gdzieś i po długiej walce ze swoim ciałem zemdlałam... (Jasper? Co zrobisz?) |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz