- Hej, już dobrze. - zaczęłam go głaskać go włosach. Rozluźnił się.
- To było okropne.
- Ona już poszła. A jeśli będziesz chciał mogę ją nawiedzić, gdy zaśnie. - uśmiechnęłam się.
- W jaki sposób?
- Mam swoje sposoby. To dzięki mojej mocy.
- Myślałem, że jesteś miła.
- Jeszcze nie widziałeś mnie ze złej strony.
Joe odsunął się ode mnie. Stałam chwilę jak wryta. Przyglądał mi się.
- Chyba... chyba powinniśmy iść. - powiedziałam.
- Zgoda. Ale jak będziesz zmęczona to mów.
Uśmiechnęłam się do niego i lekko zarumieniłam. Poszliśmy dalej, aż w
końcu doszliśmy do jakiś drzwi, które były zamknięte. Chwyciłam klamkę i
wtedy przeszył mnie ból. Krzyknęłam, a Joe zabrał moją dłoń z klamki.
- Wszystko w porządku? - spytał przytrzymując mnie bym nie upadła.
- To... nie wejdziemy tam. Akademia nam nie pozwala.
- Co takiego?
- Poczułam to. Ból i jednocześnie... sama nie wiem. To było dziwne.
(Joe?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz