Postanowiłam trochę potrenować. Straciłam
formę i po części nie mogłam używać swoich mocy. Jedyne co, bałam radę
wykonać to kilka zaklęć podstawowych z Magii Powietrza, a o Czarnej
Magii nawet nie wspomnę - beznadzieja i nicość. Siedziałam już jakąś
drugą godzinę pod drzewem i wytwarzałam małe tornada, podnosiłam liście,
wzbudzałam lekki wiatr. Nic więcej. Westchnęłam. Chciałam spróbować,
czegoś trudniejszego.
- Nopeasti. - szepnęłam. Zerwał się silny wiatr. Zamknęłam oczy, skoncentrowałam się. Jednak po chwili... Wszystko ucichło, jedyne co pozostało to ból w mojej głowie. Wykrzywiłam usta w grymasie. Ciągle się nasilał... Chciałam spróbować jeszcze raz. - Nopeasti. - szepnęłam. Znów zerwał się wiatr, ale tylko na kilka sekund. Wtedy krzyknęłam i złapałam się za skronie. Z nosa zaczęła kapać krew. Skuliłam się masując głowę. Nic innego nie mogłam zrobić. Po kilku minutach ból zmniejszył się, a ja miałam jakieś ćwierć koszulki we krwi. - Chyba muszę zacząć chodzić nago. Inaczej zbankrutuję, na praniu tego wszystkiego. - burknęłam pod nosem. Wstałam i wytarłam twarz z krwi. Wtedy zauważyłam, że pomiędzy drzewami stoi Luke. - Ep...ee...e... - nie mogłam się wysłowić. Luke ? |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz