Gwizdnęłam na palcach i duch znikł oddając Joe"wi jego duszę.
Joe siedział na kolanach i łapał powietrze.
Podeszłam do niego i usiadłam przy nim.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Wiesz chyba jak na razie przerwa, żebyś odzyskał siły.
Cóż moje duchy czasami się na coś przydają-zaśmiałam się.
(Joe??)
Joe siedział na kolanach i łapał powietrze.
Podeszłam do niego i usiadłam przy nim.
Uśmiechnęłam się do niego.
-Wiesz chyba jak na razie przerwa, żebyś odzyskał siły.
Cóż moje duchy czasami się na coś przydają-zaśmiałam się.
(Joe??)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz