[...] Dałem jej jedwabną chustę i pokazałem miejsce, w którym może się spokojnie rozebrać i przygotować. Gdy wróciła, oniemiałem, wpatrzony w jej nagie ciało. Wyglądała pięknie i pociągająco bez ubrań. Okryta nieśmiało chustą, podeszła do mnie.
- Jasper?
- Już. Nic mi nie jest - uśmiechnąłem się. - Połóż się na plecach, na piasku, patrząc tęsknie na ocean. Niczym syrena, która straciła ogon.
Gdy to zrobiła, zacząłem szkicować. Każdy mięsień, usta... Praca mistrza.
(Korino?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz