[...] I zaczęliśmy tańczyć, unosząc się w gwałtownej ekstazie... Rozpaliłem ją do białości, a ona nie pozostawała mi dłużna. To była jej rozkosz. Widziałem w jej oczach, że coś takiego czuła po raz pierwszy. Nie mogła udawać, a jej wzlot kończył i zaczynał się w moich ramionach. W końcu, padła bezsilnie obok mnie, ciężko dysząc.
(Diano?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz