[...] Podróż do Alabamy była ciężka. W tej
samej chwili, w której się rozłączyłem, wsiadałem do pociągu. Miałem
przeczucie. Droga ciągnęła się niemiłosiernie. Dotarłem nad ranem. Swoje
kroki od razu skierowałem pod adres, który wcześniej pokazywała mi
Lindsey. Zapukałem ostrożnie do drzwi. Otworzyła mi chuda, paląca
kobieta z nienawiścią w oczach.
- Przepraszam, szukam Lindsey... - zacząłem.
- Kim jesteś?! Czego chcesz od Lindsey?! - rzuciła ostro.
- Jestem Luke Avenger i jestem... Znajomym Lindsey.
- Luke. Znam to imię. To Ty jesteś tym gówniarzem, który jej dziecko zrobił!
- Może i jestem. Chcę się z nią widzieć - rzuciłem jej wyzywające spojrzenie.
- Jest w szpitalu. Dziś w nocy urodziła -
powiedziała beznamiętnie i zamknęła mi drzwi przed nosem. Po pierwszym
szoku, zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem do pierwszego szpitala.
Pielęgniarka zerkała na mnie podejrzliwie, ale zaprowadziła mnie do
Lindsey. I wtedy go zobaczyłem... Mojego ślicznego synka...
(Lindsey?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz