Spakowałam się. Postanowiłam wyjechać. Ba miałam nawet dwa powody -
ciotka Shannon znalazła mi mieszkanie w Alabamie. No i nie chcę żeby
każdy oglądał przebieg mojej ciąży. W Akademii plotki szybko się
rozchodzą. Ciotka Shannon nie mogła mnie wychować...sama miała przykrą
sytuację rodzinną. Teraz znalazła mi małą aczkolwiek przytulną kawalerkę
w centrum miasta. Chociaż tyle.
Stałam na Dworcu Głównym. W końcu przyjechał pociąg. Nie byłam pewna
czy chcę to robić ale...musiałam zaryzykować. Beze mnie będzie lepiej.
Luke odpocznie, skończy potrzebną edukację, kogoś sobie znajdzie. I ja
tak pewnie uczynię. Dzieciak dorośnie, wszystko się ułoży. Nasze drogi
się rozejdą...chociaż pewnie ani ja ani on tego nie chcemy. Ale tak
musiało być. Zadzwonił mój telefon. Luke. Odebrałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz