- Oczywiście.
Weszłam do środka. Było ciemno, a co jakiś czas paliła się pochodnia.
Poczułam mroźny powiew wiatru. Zrobiłam krok do tyłu i zatrzymałam się
na Joe.
- Boisz się?
- Trochę. Wcześniej o tym nie myślałam.
- To pójdę pierwszy. - ominął mnie i poszedł. Spojrzałam na niego z uśmiechem.
- Poczekaj na mnie. - podbiegłam.
- Nie zostawił bym cię.
- Wiedziałeś, że pójdę. Sprawdzałeś mnie.
Uśmiechnął się figlarnie. Spuściłam wzrok i poszłam pierwsza.
- Znasz już tajemnice jakie kryją te lochy?
(Joe?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz