Wyciągnęłam rękę by chwycić klucz, ale Joe cofnął rękę.
- Hej!
- Nie tak szybko.
Skrzyżowałam ręce na piersi.
- Co chcesz w zamian?
- Ależ nic. - uśmiechnął się.
- Przecież widzę. Nie dasz mi klucza?
- Nie.
Chciałam podejść i odebrać mu klucz, ale o coś się potknęłam i
poleciałam. Joe złapał mnie w ramiona. Przez chwilę tak staliśmy. Potem
wstałam.
- Przepraszam. - powiedziałam.
- Nie masz za co. Każdy mógł się potknąć.
- Nie miałam na myśli potknięcia. - pokazałam mu kluczyk, który trzymałam.
(Joe?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz