środa, 27 lutego 2013

Od Lindsey C. D.


-Gwen...pomóż mi...-jęknęłam spoglądając błagalnie na dziewczynę. Była zbudowana tak jak jej ojciec. Przysadzista ale nie gruba. Delikatnie przy kości. Dość niska. Jej matka to zupełne przeciwieństwo. Chuda, nieprzyjemna. Źle jej z oczu patrzyło zawsze, nawet jak wujek jeszcze żył. Gwen rozłożyła ręce w geście bezradności.
-Jeśli to była wola twojej matki to do 18-stki musisz tu zostać.-westchnęła. Jęknęłam cicho.
-A co z dzieckiem?-szepnęłam
-Nie mam pojęcia-odparła dziewczyna. Nastała cisza.
-Co Ty byś zrobiła?-przerwałam milczenie
-Ja? Szczerze? Usunęłabym to dziecko jak tylko bym się o nim dowiedziała. A teraz to...-mruknęła spoglądając na mój spory już brzuch-Teraz to oddałabym do sierocińca zaraz po urodzeniu. Nie chciałabym żeby dzieciak zniszczył mi życie. To wielka odpowiedzialność.
Jej słowa mnie sparaliżowały. Z drugiej strony ma trochę racji...Zadzwonił Luke.
-Gdzie jesteś?-spytał z nutą zmartwienia w głosie. Opowiedziałam mu wszystko.
<Luke?>




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz