poniedziałek, 25 lutego 2013

Od Luke' a C. D.

[...]
- Jest młodsza, prawda? To nic jej nie grozi - roześmiałem się i wstałem, wskakując na parapet. Wyjrzałem za okno. Słońce było coraz niżej, ściemniało się.
- A Ty? Jak tu trafiłeś? - spytała po chwili.
- Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że rodzice chcieli się nas pozbyć. Prawdopodobnie, pierwszym co zastanę będzie nowy członek rodziny; braciszek lub siostrzyczka - parsknąłem.
- Dlaczego chcieli się Was pozbyć?
- Ponieważ... Nie jesteśmy łatwymi osobami. Ciężko się z nami żyje. Gdy miałem... 10 lat, wszyscy w czwórkę doprowadziliśmy do śmierci naszej jedynej siostry, o 6 lat ode mnie młodszej Anabell. W sensie... Pewnego lata, pływaliśmy na zbyt głębokiej wodzie, na terytorium zjaw... Zaatakowały nas, pragnąć żywego ciała, żywego mięsa Anabell. Próbowaliśmy je odpędzić, ale wszystko poszło na marne, gdy najstarszy z nas, James został porażony prądem. Wypuścił z rąk malutką, która poszła na dno - starałem się mówić beznamiętnie, choć drżałem w środku od emocji. - Zjawy nie chciały jej martwej; odeszły. I zostaliśmy sami, bez jej uśmiechniętej twarzyczki. James popadł w depresję, silne zaburzenia psychiczne, z którymi boryka się do dziś. Jasper stał się nagle inny, oryginalny, pełen mody. Pochodzę z konserwatywnej rodziny, więc rodzice podejrzewali go o homoseksualizm. Oczywiście, jest w pełni heteroseksualny. Ale to ich nie obchodziło. Ja... No cóż. Sama widzisz - uśmiechnąłem się. - Joe zaczął iść w ślady nas wszystkich... Utalentowany plastyk, uroczy chłopiec, którego kochają kobiety, a zarazem wieczny łobuz. Jest najlepszym z nas - mruknąłem.
- A nie Ty, Luke? - zaśmiała się.
- Jeśli tego chcesz - wyszczerzyłem zęby.
(Diano?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz